Powrót na str. główną



Oskarżenie G. Napieralskiego

Skargę do sądu partyjnego[1] wysłałem przez e-mail, którego drukowaną kopię dostarczyłem do sekretariatu. Odpowiedź[2] otrzymałem listem poleconym po 9-ciu miesiącach nie w trybie należytej procedury, lecz po kilkudziesięciokrotnym monitowaniu i osobistej interwencji u członka sądu Marzeny Dobrowolskiej. Moje odwołanie[3] od wykrętnej decyzji pozostało bez odpowiedzi.

[1]
Od: "Stach" stachgla@wp.pl
Do: "Krajowy Sąd Partyjny" ksp@sld.org.pl
DW: "SLD RM W GDAŃSKU" rmsldgdansk@neostrada.pl; "Krzysztof Andruszkiewicz" krzysztof-andruszkiewicz@wp.pl; "Leszczyna Stanisław" slesz741@wp.pl; "Paweł Dolkowski" pawel_dolkowski@op.pl; "Grzegorz Napieralski" Grzegorz.Napieralski@sejm.pl
Temat: Skarga
Data: 19 kwietnia 2010 15:38

Gdańsk 2010-04-19

Do
Krajowego Sądu Partyjnego
Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Oskarżenie Grzegorza Napieralskiego

Domagam się ukarania Grzegorza Napieralskiego aktualnie przewodniczącego SLD, uprzednio sekretarza generalnego SLD, który w czasie piastowania ww. funkcji partyjnych jest odpowiedzialny za:
A) niedopełnienie obowiązków wynikających dla piastującego kierownicze stanowisko w partii z art. 8 p. 2. i) Statutu SLD, czego wyrazem są m. in. zarzuty podane niżej;
B) niedopilnowanie lub nawet utrudnianie wykonywania większości pozostałych p-któw tegoż artykułu, co spowodowało, że uprawnienia członków wynikające z punktów 2. a), 2. c) i 2. d) zostały sprowadzone do fikcji, a p-kt 2. b), głównie w wyniku w. w. uchybień stał się "martwą literą".

Grzegorz Napieralski, prawdopodobnie bez reszty zaabsorbowany rozgrywkami personalnymi toczącymi się we władzach partii, pełnieniem funkcji posła do Sejmu i zabiegami o zapewnienie sobie i przyjaciołom przywilejów wynikających z udziału w polityce na szczeblu ogólnopaństwowym, zaniedbał czynność kierowania partii, a nawet, przypuszczalnie dopatrując się w tym przeszkody dla swobodnego działania opisanego wyżej, sabotuje realizację statutowych uprawnień członków.

Pełny opis wymienionych zaniedbań wymaga bardzo obszernego tekstu, wobec czego muszę poprzestać na omówieniu skróconym. Tak więc, gdy mówimy o p-kcie 2. a), ogólnopartyjnej dyskusji w ogóle nie ma, a witryna internetowa będąca jedynym miejscem, w którym w prosty sposób można by ją prowadzić, jest wykorzystywana jedynie jako tablica ogłoszeń. Jest to wyraźnie niedopełnienie ze strony przewodniczącego wynikającego z p-ktu 2. i) obowiązku udzielenia pomocy członkom w realizacji ich podstawowego prawa. Wiąże się to zarazem z innym skandalicznym uchybieniem: w partii stosowana jest zasada nieodpowiadania na pytania, propozycje, czy krytykę skierowanych listownie lub e-mail do przewodniczącego lub innych władz centralnych partii, co wiem nie tylko z relacji innych osób, lecz również z własnego doświadczenia, gdy wielokrotnie usiłowałem uzyskać informacje o sprawach, które wskażę dalej. Członek partii nie należący do szczupłego grona skupionego przy zarządzie, jedynie raz na kilka lat ma możność uczestniczenia w wymianie zdań z osobą kompetentną w sprawach dotyczących całej partii (Napieralski, niekiedy Kalisz), przy tym, biorąc pod uwagę, że czas takiego spotkania nie przekracza 2 godzin, z czego znaczną część zajmuje przemówienie z reguły ograniczone do spraw omawianych w mediach, jest to zabieg czysto formalny, nie będący ani spełnieniem warunku udziału w ogólnopartyjnej dyskusji, ani uzyskiwaniem informacji o istotnych wewnętrznych problemach partii. W rezultacie jesteśmy pozbawieni wiedzy o stanie partii, działaniu platform programowych, o funkcjonowaniu Zarządu Krajowego, Rady Krajowej i witryny internetowej bezpodstawnie posługującej się szyldem "Sojusz Lewicy Demokratycznej" (funkcjonowanie tej witryny nie jest kontrolowane nie tylko przez ogół członków SLD, lecz nawet zawartość jej nie jest omawiana przez Radę Krajową - o treści tego medium samowolnie decyduje grupka kilku osób), nie mamy możliwości wypowiedzenia jakichkolwiek uwag, podjęcia współpracy itp., co razem wskazuje na rażące niedopełnienie obowiązków przez przewodniczącego partii, tym bardziej, że również udział w "w tworzeniu programu oraz założeń polityki partii" (Art. 8. p. 2. b Statutu) członków pozbawionych podstawowych informacji i uprawnień jest oczywistą fikcją.

Zastrzegam przy tym, że niedopuszczalne jest, by przez wspomnianą "wiedzę o funkcjonowaniu" rozumieć komunikaty o zaistnieniu wydarzeń uzupełnione mało istotnymi szczegółami (wyliczenie osób uczestniczących i ogólnikowe wskazanie poruszanych tematów, co ew. można uznać jako wystarczające w odniesieniu do informacji nt. zarządu). Tak więc przykładowo co do posiedzeń Rady Krajowej, przede wszystkim chodzi o to, kto i wg jakich zasad ustala program, w jaki sposób zasady te umożliwiają realny w tym udział wszystkich członków RK, jakie reguły obowiązują w trakcie posiedzenia. Podobnie witryna internetowa, a o platformach programowych nie wspominam, gdyż wątpię, czy one istnieją, co nb. też w myśl Uchwały Rady Krajowej SLD z dn. 16.12.2000 r. o trybie i zasadach funkcjonowania Platform Programowych obciążałoby przewodniczącego.

Na zakończenie przypomnę dwa fakty świadczące już nie o zaniedbaniu obowiązków, lecz o świadomym sabotowaniu Statutu. Chodzi o zatajenie krytycznych opinii dotyczących poddanej referendum tzw. konstytucji SLD, oraz o podobne potraktowanie zgłoszonej na ostatnim kongresie przez dolnośląską organizację partyjną propozycję poprawki w Statucie partii. Uwaga: o tym, że wspomniana poprawka jest istotną (w sensie tego słowa użytym w treści wspomnianego p-ktu 2. c) świadczy m. in., fakt, że rozpatrzenie tej propozycji zostało przesunięte na konwencję (nb. na konwencji grudniowej sprawę pominięto, co również obciąża przewodniczącego partii). Należy też dodać, że cała wiedza o sprawie jest dostępna wyłącznie kanałami nieoficjalnymi, co wskazuje na celowe zapobieganie ogólnopartyjnej dyskusji nad zmianą treści dokumentu stanowiącego podstawę organizacji.

Stanisław Głąbiński
Członek koła SLD Gdańsk-Wrzeszcz
[powrót]



[2]

SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ
Krajowy Sąd Partyjny
00-419 Warszawa ul. Rozbrat 44A

KSP 19/2011

Szanowny Pan Stanisław Głąbiński
Ul. Strakowskiego 5/7 Gdańsk

W odpowiedzi na Pańskie pismo dotyczące ukarania przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego informuję, że każdy członek SLD ma prawo wystąpić z wnioskiem o ukaranie innego członka SLD. Wnioski w tej sprawie wnosi się nie do KSP, lecz do Wojewódzkiego Sądu Partyjnego (zwanego WSP) właściwego dla koła, do którego należy obwiniony członek partii.

Wniosek do WSP musi zostać odpowiednio udokumentowany (udowodniony). W przypadku wysuwania zarzutów o postępowaniu sprzecznym ze Statutem przez osoby pełniące w SLD funkcje partyjne, rozróżnić należy niewykonywanie obowiązków statutowych od ich wykonywania w sposób, który skarżącemu wydaje się nieprawidłowy czy też niepełny. W tym drugim wypadku nie jest możliwe rozpatrywanie sprawy przez sąd partyjny, a osoba pełniąca funkcję partyjną podlega ocenie politycznej podczas zjazdu / konwencji (wotum zaufania) / kongresu partii (wybór do władz).

Wobec powyższego, pańskie pismo do Krajowego Sądu Partyjnego z dnia 19.04.2010 r. pozostaje bez rozpatrzenia.

Z poważaniem, /-/ Katarzyna B. Olszewska
Krajowy Komitet Wykonawczy SLD
Warszawa, dn. 24.01.2011 r.
[powrót]



[3]
Od: "Stach"
Do: "Marzena Dobrowolska" md13@op.pl; "Krajowy Sąd Partyjny SLD" ksp@sld.org.pl
DW: "Rada Krajowa SLD" rk@sld.org.pl; "Centrum Prasowe SLD" rzecznik@sld.org.pl
Temat: Re: odpowiedź KSP
Data: 8 lutego 2011 19:31

Kilka dni temu otrzymałem list (zał. 1), który - jak wynika z treści - ma być odpowiedzią na mój, złożony w kwietniu ub. r. wniosek (zał. 2) do Krajowego Sądu Partyjnego SLD. Trudno dojść, kto zredagował ten list, gdyż aczkolwiek nagłówek wskazuje na KSP, to podpisała się pod nim pani nie będąca członkiem tego urzędu. Nie mniej z treści wynika zarówno, że KSP nie zajmie się wniesioną przeze mnie sprawą, jak i to, że Autorka listu nie jest w stanie wskazać formalnych podstaw tej odmowy. Wszystkie bowiem stwierdzenia uzasadniane są ogólnikowo ("wnioski ... wnosi się ... do ...", "rozróżnić należy", "osoba pełniąca funkcję partyjną podlega", "wniosek musi zostać odpowiednio [na czym ta odpowiedniość ma polegać?] udokumentowany") bez wskazania przepisów stanowiących podstawę. Na korzyść redakcji przemawia fakt, że nie posunięto się do jawnego zaprzeczenia przedstawionym przeze mnie faktom i wadze oskarżenia o łamanie Statutu SLD przez osobę pełniącą odpowiedzialną funkcję. Nie mniej sposób potraktowania sprawy kompromituje te osoby, które podejmując się moralnie obligującego udziału w sądzie partyjnym, postawione wobec sprawy o zasadniczym znaczeniu, zamiast wykazania troski o organizację, uciekają się do naiwnych wymówek godnych urzędniczyny spławiającego petentów przeszkadzających mu w miłej bezczynności przy biurku.

Stach Głąbiński [powrót]

Powrót na str. główną



Dyskusja z prof. J. Wiatrem o praworządności władz SLD

Na spotkaniu Klubu Współczesnej Myśli Politycznej w Gdańsku 2011-06-20, prof. Jerzy Wiatr zaproszony do wygłoszenia prelekcji omówił okoliczności powstania i treść książki pt. "Projekt dla Polski - Perspektywa lewicowa". W trakcie wykładu prelegent krytykując jakość polskiej demokracji wyraził przekonanie, że naprawa sytuacji pod tym względem może zostać dokonana przez SLD i jest programowym zadaniem tej partii. W dyskusji wyraziłem przekonanie, że SLD tego zadania nie może wykonać, gdyż w niej samej podstawowe zasady demokracji wyrażone w Statucie (p. 8) są przez Zarząd partii ustawicznie łamane, np. nie nigdy mogą oni uzyskać odpowiedzi na pytania o sprawy organizacji, nie mają możności przedstawić swoje uwagi czy propozycje, ani nie mają szansy udziału w ogólnopartyjnej dyskusji. Prof. Wiatr zaprzeczył temu, by władze partii postępowały niezgodnie ze Statutem, jedynie przyznał ogólnikowo, iż "problemem SLD jest brak działaczy rozumiejących, że nie zawsze muszą mieć rację" [jedno przeczy drugiemu], zarazem jednak wyraził gotowość przeanalizowania argumentacji dowodzącej słuszności mojego oskarżenia, jeżeli otrzyma je ode mnie przesyłką pocztową.

Zgodnie z tą propozycją przygotowałem i wysłałem w ciągu kilku dni listem poleconym wydruk moich opinii (w tym Dyskusja nad "Konstytucją" i Problem informacji o SLD) oraz całości korespondencji z Krajowym Sądem partyjnym SLD w s. "Oskarżenie Grzegorza Napieralskiego" uzupełniając przesyłkę odręcznie napisanymi wyjaśnieniami:

Aczkolwiek trudno mi uwierzyć w szczerość Pana zapewnień o nieświadomości faktów niedopełniania przez Zarząd Krajowy SLD statutowych obowiązków, traktuję te zapewnienia poważnie i zgodnie z naszą umową na spotkaniu Klubu WMP w Gdańsku 2011-06-20 przesyłam (ponumerowane kolejno w nawiasach kwadratowych) pięć z moich tekstów, w których fakty te wymieniłem i opisałem. Wszystkie te teksty przedstawiałem władzom partyjnym i poszczególnym działaczom, na żaden nie otrzymałem odpowiedzi, oraz nigdy poruszone w nich sprawy nie zostały uwzględnione w partyjnych materiałach informacyjnych, nie były dementowane, czy objaśniane jako niewłaściwie rozumiane przeze mnie i innych członków. Ostatnia, piąta pozycja w tym zbiorze, jest to kopia całości korespondencji z Krajowym Sądem Partyjnym, która oprócz skróconego opisu pogwałceń Statutu dokumentuje skandaliczne stosunki we władzach partyjnych obejmujące również KSR.



Jako odpowiedź otrzymałem następujący list z 11 lipca 2011 r.:

Dziękuję za nadesłaną korespondencję i postaram się możliwie szczegółowo odpowiedzieć na postawione przez Pana problemy.

Wcześniej jednak muszę wyjaśnić, co należy do kompetencji Komisji Etyki SLD, której od 2009 roku przewodniczę. Między Komisją Etyki i Sądem Partyjnym istnieje zasadnicza różnica. Sąd Partyjny jest kompetentny w sprawach związanych z naruszeniem statutu SLD (i tu Komisja Etyki nie ma uprawnić). Natomiast Komisja Etyki rozpatruje - z własnej inicjatywy lub na wniosek członków SLD - zarzuty związane z łamaniem zasad etycznych (wymienionych w Karcie Zasad Etycznych SLD), a więc np. sprawy korupcyjne, pomówienia, nepotyzm itp. sprawy poruszone przez Pana w załączonej korespondencji w całości nie należą do wachlarza spraw leżących w kompetencji Komisji Etyki.

Podstawowa część Pańskich zarzutów dotyczy wadliwego funkcjonowania władz SLD, zwłaszcza w latach 2006-2008. Sporą część tych zarzutów uważam za uzasadnione. Wielokrotnie o tych sprawach mówiłem i pisałem (m. in. w ekspertyzie dla Konwencji SLD publikowanej w "Myśli Socjaldemokratycznej"). Byłem inicjatorem powstania Platformy Socjalistycznej SLD, która publicznie - i skutecznie - wyrażała sprzeciw wobec tych praktyk. Inną jednak kwestią jest, czy stanowiły one złamanie statutu SLD. W tej sprawie mam wątpliwości. Stosuje Pan rozszerzającą wersję interpretacji statutu, przy której każdy członek SLD niezadowolony ze sposobu prowadzenia informacji wewnątrzpartyjnej miałby tytuł do skargi statutowej. Nie wydaje mi się to zasadne. Złe praktyki poprzednich kierownictw zostały ocenione w trybie politycznym, czego konsekwencją były zmiany w składzie Zarządu Krajowego i na stanowisku przewodniczącego SLD. Błędy polityczne należy oceniać w tym trybie i nie podciągać ich na siłę pod kategorię naruszeń statutu.

W sprawie zarzutów wobec Grzegorza Napieralskiego mam dwie uwagi: proceduralną i merytoryczną.

W sprawie proceduralnej Krajowy Sąd Partyjny udzielił Panu właściwej odpowiedzi. Sądy partyjne działają w dwóch instancjach, przy czym Sąd Krajowy jest instancją odwoławczą w stosunku do decyzji sądów wojewódzkich. Powinien więc Pan skierować sprawę do sądu wojewódzkiego sądu partyjnego w Gdańsku, od decyzji którego przysługiwałoby Panu odwołanie do Krajowego Sądu Partyjnego. Skoro nie skierował Pan sprawy do właściwego sądu partyjnego [twierdzenie nieprawdziwe: wg Art. 14 Regulaminu Sądów Partyjnych SLD "Na wniosek wojewódzkiego sądu partyjnego SLD lub Przewodniczącego KSP, po uzyskaniu akceptacji 3/5 członków Krajowego Sądu Partyjnego, KSP SLD może rozpatrywać każdą sprawę jako sąd I instancji."], nie ma Pan podstaw do zarzucania komukolwiek bezczynności w tej sprawie.

Merytorycznie uważam Pana stanowisko za głęboko błędne. Od czasu, gdy Grzegorz Napieralski został przewodniczącym SLD, partia poważnie się wzmocniła, a uzyskany przez niego wynik w wyborach prezydenckich był lepszy niż Cimoszewicza w 1990 i Borowskiego w 2005 roku. W sondażach opinii obecny przewodniczący z reguły wypada bardzo dobrze, jako jeden z najbardziej popularnych polityków polskich. Jeśli lewica ma obecnie szansę na dobry wynik w wyborach, to w dużej mierze dzięki niemu. W tej sytuacji atakowanie go - i to pod zarzutami, których nie uważam za poważne - uważam za duży błąd polityczny.

Zwracam też uwagę na fakt, że jako członek SLD i Klubu Współczesnej Myśli Politycznej ma pan stały i bezpośredni dostęp do wiceprzewodniczącego SLD profesora Longina Pastusiaka. Czy próbował Pan z Nim te sprawy przedyskutować?

Raz jeszcze dziękuję za napisanie do mnie, nawet jeśli - jak podejrzewam - nie jest Pan zadowolony z mojej odpowiedzi. W Polityce już tak jest, że nie musimy we wszystkim się zgadzać.

Łączę wyrazy szacunku i serdeczne pozdrowienia.



I mój list kończący wymianę korespondencji:

Panie Profesorze

Ad meritum naszej korespondencji (przypominam, że przedmiotem jej są fakty, które moim zdaniem świadczą o niezachowaniu przez Zarząd Krajowy SLD postanowień Statutu partii) wnoszę z Pana listu, że aczkolwiek część podanych przeze mnie argumentów uznaje Pan za słuszne ("Sporą część tych zarzutów uważam za uzasadnione"), w sumie tezie o łamaniu postanowień Statutu Pan zaprzecza. Niestety nie wiem, które moje stwierdzenia w tej sprawie uznaje Pan za błędne, z którymi pan się zgadza (z ew.? zastrzeżeniem braku poważnej kolizji z postanowieniami Statutu), jakie są racjonalne podstawy tego wyboru, oraz jakimi kryteriami kieruje się Pan rozróżniając istotne i błahe odstępstwa od przepisów konstytuujących partię. Natomiast jest rzeczą bezsporną, że jeśli ma Pan wątpliwości ("Inną jednak kwestią jest, czy stanowiły one złamanie statutu SLD. W tej sprawie mam wątpliwości."), to tym samym uznaje Pan za właściwe, by rozstrzygnięcie powierzyć sądowi.

Napisał Pan również: "Stosuje Pan rozszerzającą wersję interpretacji statutu, przy której każdy członek SLD niezadowolony ze sposobu prowadzenia informacji wewnątrzpartyjnej miałby tytuł do skargi statutowej." Panie profesorze, niech Pan przeczyta uważnie Statut SLD. Nie ma podziału na tych, którzy mają prawo do skargi i takich, którym to prawo nie przysługuje. Albo każdy ma obowiązek (obowiązek a nie tylko prawo!), gdy widzi łamanie Statutu zawiadomić o tym sąd, albo nie ma takiego prawa nikt! A co zrobić, jeśli ów członek myli się, jeśli nie ma pogwałcenia Statutu? Sprawa prosta: sąd w obecności przedstawiającego zarzuty i obrońcy rozstrzyga sprawę i ogłasza wyrok z uzasadnieniem.

Być może, zacytowane słowa wyrażają Pana obawę, że sąd zostanie zarzucony bezsensownymi doniesieniami. Nie teoretyzujmy: jakie rzeczowe podstawy ma Pan, by twierdzić, że ogarnie nas wszystkich amok powodujący takie bezsensowne postępowanie? Czy może jest już faktem, że do Sądu krajowego wpływają masowo skargi tego rodzaju? Uważam, że nawet jeśli tak sprawa wygląda (moim zdaniem założenie absurdalne), nie może to być powodem do uchylania się od rozpatrzenia wniosków, lecz stanowi potwierdzenie słuszności zarzutów, a jako objaw powszechnego braku zaufania do władz partyjnych powinno stać się przedmiotem obrad Rady Krajowej.

Tyle co do właściwego tematu. Być może, moje przedstawione Panu wyjaśnienia nie były sformułowane dość jasno i skutkiem tego Pan w swoich uwagach głównie zajął się kwestiami ubocznymi, które nasunęły się Panu na myśl prawdopodobnie po przeczytaniu urywków dodanych przeze mnie z zamiarem dokładniejszego objaśnienia sprawy zasadniczej. Te wątki należałoby więc przemilczeć, trzymać się w dyskusji jednego tematu, który potraktował Pan - jak to wyjaśniłem wyżej - bardzo powierzchownie, jednak wątpliwości dotyczące owych spraw ubocznych powstałe podczas lektury Pana listu są tak poważne, że czuję się zmuszonym do zabrania głosu także poza właściwym tematem.

Przede wszystkim chodzi o przekonanie, iż zasługi upoważniają do lekceważenia obowiązujących praw ("W sprawie zarzutów wobec Grzegorza Napieralskiego ... Jeśli lewica ma obecnie szansę na dobry wynik w wyborach, to w dużej mierze dzięki niemu. W tej sytuacji atakowanie go ... uważam za duży błąd polityczny."). Jeżeli postawione zostały zarzuty o postępowaniu niezgodnym ze statutem, jedynym dopuszczalnym argumentem usprawiedliwiającym zaniechanie postępowania wyjaśniającego jest nieprawdziwość podanych faktów, albo jawny ich brak związku z literą tego dokumentu. Zasługi należy uwzględnić, ale jedynie przy orzekaniu kary, lub postanawiając niejawność rozprawy. Statut obowiązuje wszystkich od najznamienitszego do ostatniego w szeregu. Bez jakichkolwiek ograniczeń i wyjątków. Doprawdy, jestem zażenowany koniecznością przypomnienia tak zasadniczej sprawy, ale sumienie nie pozwala mi pozostawić tego błędu bez sprostowania.

Drugą sprawą narzucającą konieczność wyrażenia sprzeciwu jest Pana przeświadczenie, że sąd, tak jak to wynika z całości korespondencji, bez powołania się na konkretne, obowiązujące przepisy (a więc po prostu na podstawie czyjegoś widzimisię) ma prawo odrzucić skargę.

Inne poruszone przez Pana kwestie, uważam za drugorzędne, ale skoro już tyle napisałem ...

Tak więc (ad "Sąd Krajowy jest instancją odwoławczą w stosunku do decyzji sądów wojewódzkich") art. 14 Regulaminu Sądów Partyjnych SLD dopuszcza tryb 1-szej instancji w SK:
Załącznik do Uchwały Krajowego Sądu Partyjnego SLD z dnia 18 marca 2011r. w sprawie Regulaminu sądów partyjnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej REGULAMIN SĄDÓW PARTYJNYCH SOJUSZU LEWICY DEMOKRATYCZNEJ
Art. 14 Na wniosek wojewódzkiego sądu partyjnego SLD lub Przewodniczącego KSP, po uzyskaniu akceptacji 3/5 członków Krajowego Sądu Partyjnego, KSP SLD może rozpatrywać każdą sprawę jako sąd I instancji.

Co do zasług GN, to nie widzę możności wykazania, że niewielki, widoczny w sondażach wzrost poparcia SLD jest jego zasługą, wynika on bowiem głównie z błędów popełnionych przez inne partie. Osobisty wkład poszczególnych działaczy (a można wymienić wielu, ja także mam wrażenie, że na internetowych forach dyskusyjnych, w publicystyce i w kontaktach ze znajomymi osiągnąłem w tej sprawie liczbowo niewielkie, rzeczywiste pozytywne wyniki) w zachowanie minimalnego poparcia dla naszej partii trudno ocenić. Przed 2000 rokiem "żelazny elektorat" lewicy publicyści oceniali na ca 20 %. Odejście tego elektoratu i wystąpienia z partii odbywały się równolegle i - moim zdaniem - spowodowane były tymi samymi przyczynami: Miller nie odpowiadał na interpelacje, odmawiał dyskusji o trudnościach, tłumił krytykę i pod tym względem, pod nowym przywództwem nic się nie zmieniło. Wszystkie znane mi przypadki prób nawiązania ogólnopartyjnej dyskusji w sprawach kierowania organizacją są skutecznie blokowane. Sam pan pisze o jakiś swoich zastrzeżeniach zgłaszanych publicznie. I cóż z tego, że wydrukowano je w małopoczytnym periodyku? W żadnym wystąpieniu na forum partyjnym nie było śladu ani tej krytyki, ani zgłaszanych przez innych - zarówno wielkich i małych - uwag i propozycji. A może Pan zna jakiś przypadek, gdy GN (lub ktoś inny z kręgu władz partyjnych, łącznie z Panem) wspomniał lub pozwolił napisać o tym, że ktoś w jakiejś sprawie jest innego zdania niż Przewodniczący? Jeśli tak, koniecznie winien Pan o tym podzielić się wiedzą o tym niezwykłym zdarzeniu.

Ciekawi mnie szczególnie jedno: działał Pan w ramach Platformy Socjalistycznej ("Byłem inicjatorem powstania Platformy Socjalistycznej SLD, która publicznie - i skutecznie - wyrażała sprzeciw wobec tych praktyk"). Wspomniany sprzeciw określa pan jako skuteczny, nie podając na czym ta skuteczność polega, a przeczy Pan tej skuteczności stwierdzeniem, że "Sporą część tych zarzutów uważam za uzasadnione". Zarazem (pomijając to, że nie wymienił Pan choćby przykładowo żadnego z "uzasadnionych zarzutów"), jeśli nawet rzeczywiście doprowadził pan do jakiejś zmiany, to odbyło się to niejawnie, w kuluarach, bez powiadomienia partii czy choćby Rady Krajowej, której członka, naszego przedstawiciela zawsze przepytuję o istotne wydarzenia z każdej sesji. Na podstawie Pana listu przypuszczam, że mija się Pan z prawdą, że sprawa przedstawiała się inaczej. Do takiego sądu skłania mnie wynik niegdysiejszej rozmowy z przewodzącą w swoim czasie innej PP panią Małgorzatą Ostrowską. Gdy spytałem ją, czy jej Platforma wystąpiła z jakimś wnioskiem do władz partii, wyjaśniła, że wysyłała konkretne propozycje, a nie uzyskała ani odpowiedzi, ani nie doczekała się jakiegokolwiek innego odzewu. Na kolejne pytanie o to, jak mogła pozwolić na takie łamanie postanowienia RK? odrzekła "a co miałam zrobić?" I ten przykład ilustruje sytuację w SLD, którego przewodniczący bezczelnie łamie wszelkie prawa, a członkowie bezmyślnie te zdarzenia tolerują. Jest to oburzające szczególnie w odniesieniu do tych, którzy, chociaż ze względu na zajmowana pozycję mają możność efektywnego działania, nie tylko tej możliwości nie próbują wykorzystać, lecz napotykając próby ukrócenia zła, usiłują pozbawioną racjonalnych podstaw argumentacją owo zło usprawiedliwić. Przecież Uchwała Rady Krajowej SLD z dn. 16.12.2000 r. o trybie i zasadach funkcjonowania Platform Programowych narzuca Przewodniczącemu partii obowiązek poważnego traktowania zgłaszanych przez PP uwag, a nigdy nie słyszałem ani nie czytałem o tym, by obowiązek ten był spełniony.

I jeszcze użycie słów "atakowanie go" (Napieralskiego) jako określenie postawienia zarzutu łamania statutu. Trzeba naprawdę dużo złej woli, by w potępieniu postępku dopatrywać się wątku osobistego. Atakuję nie N., lecz wykazuję łamanie prawa, a fakt dopuszczenia się tego czynu przez konkretną osobę narzuca konieczność rozpatrywania przypadku nie w sferze abstrakcji, lecz jako odpowiedzialności tego, kto zawinił. Jedyną podstawą do zakwestionowania tej odpowiedzialności może być fakt, że nie tylko sam przewodniczący, lecz również cały Zarząd Krajowy jest w to zamieszany, a nawet wszyscy członkowie partii, którzy widząc, co się dzieje, nie wykorzystują przysługujących im statutowo możliwości ukrócenia samowoli władzy. Tą wątpliwość rozstrzyga jednak nierównomierne rozłożenie odpowiedzialności, która obarcza przewodniczącego w stopniu daleko większym niż pozostałych.

Zaś co do rozmowy z prof. Pastusiakiem. Ponieważ profesor w zebraniach partyjnych organizacji gdańskiej nigdy nie uczestniczy, moje z nim kontakty ograniczają się do spotkań klubowych, na których kilkakrotnie poruszałem problem niedemokratycznych praktyk władz SLD podkreślając jego osobistą za to odpowiedzialność jako członka ZK, nigdy jednak odpowiedzi na swoje wystąpienia nie otrzymałem (stąd m. in. moje zaskoczenie wyrażoną 20 VI w trakcie dyskusji Pana deklaracją o woli zapoznania się z moimi argumentami).

Powrót na str. główną



Korespondencja w s. "Deklaracji ideowej"[XI 2011 r.]

Od: StachG
Do: SLD RM W GDAŃSKU; SLD Redakcja witryny int.; Centrum Prasowe SLD; Jerzy Wenderlich; Tadeusz Iwinski.
DW: Naczas; Longin Pastusiak; Marek Formela.
Temat: Uwagi do deklaracji ideowo-prog
Data: 24 listopada 2011 15:53

Przesyłam swoje uwagi związane z przesłanym mi do zaopiniowania projektem deklaracji ideowo-programowej (treść tego dokumentu jest niżej).
Stach Głąbiński Koło SLD Gdańsk-Wrzeszcz



Projekt

Deklaracja ideowo – programowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej

Koleżanki i Koledzy! Przyjaciele i Sympatycy!

I
W ostatnich wyborach do parlamentu Sojusz Lewicy Demokratycznej odnotował najgorszy wynik w swojej historii. Wyciągamy wnioski z popełnionych błędów z przekonaniem, że taka refleksja odbuduje nas ideowo, intelektualnie i organizacyjnie. Liczymy, że organizacje partyjne, nasi członkowie, działacze i sympatycy wypowiedzą się w tej sprawie. I w sprawie przyszłości. Jeśli bowiem chcemy w przyszłości wygrywać to musimy wyjść wzmocnieni z tej klęski.

Odzyskać energię polityczną.
Obecna sytuacja SLD, moment polityczny, w jakim się wszyscy znajdujemy, kryzys, który obejmuje Europę i Polskę wymaga silnej i mądrej lewicy. Ten cel możemy osiągnąć. JEDYNIE RAZEM!
Zadania lewicowej partii, naszą wizję nowoczesnego państwa i społeczeństwa przedstawiliśmy niedawno w programie „Jutro bez obaw”. To kolejny dokument programowy po Konstytucji Programowej SLD „Polska Demokratyczna i Socjalna” oraz uchwale IV Kongresu „Jakiej Polski chcemy?” Okazało się jednak, że dobry program nie był wystarczającym środkiem do osiągnięcia dobrego wyniku wyborczego i że nie potrafiliśmy sugestywnie go wykorzystać i zaprezentować opinii publicznej.
Żyjemy przy tym w czasach zamieszania pojęciowego, chaosu wartości, licznych pytań o przyszłość i o istotę różnic między poszczególnymi nurtami politycznymi, lewicą a prawicą. Waga tych pytań wzrasta w sytuacji nowej fali kryzysu finansowo-gospodarczego, który mnoży liczne problemy stojące przed społeczeństwami nie tylko Unii Europejskiej, lecz całego świata i stawia po znakiem zapytania dotychczasowy model współczesnego kapitalizmu.

II
Zasadnicze pytanie brzmi; co to znaczy dzisiaj być lewicą? Nie ma na to jednej ani tym bardziej stałej odpowiedzi wobec szybkości i różnorodności zmian, jakie zachodzą we współczesnym świecie. Są jednak wartości podstawowe, polityczne azymuty, stałe filary programowe nowoczesnej socjaldemokracji. Uważamy, że są nimi:
Dobro człowieka i jakość jego życia jako naczelne kryterium wszelkich działań politycznych;
Obrona słabszych, biednych, pokrzywdzonych i wykluczonych;
Dbałość o właściwy kształt relacji między pracodawcami a pracownikami, przeciwdziałanie ograniczaniu praw pracowniczych;
Przestrzeganie zasady sprawiedliwości społecznej, sprawiedliwe rozkładanie kosztów kryzysu;
Gwarancja praw i wolności obywatelskich; równość wszystkich obywateli wobec prawa, w dostępie do edukacji, kultury i pracy. Równość pojmowana jako równość szans na starcie – tych urodzonych w rodzinie polityka czy profesora uniwersytetu z jednej strony, a dziecka ze środowiska robotniczego czy popegeerowskiego z drugiej;
Równość kobiet i mężczyzn, m.in. w dostępie do funkcji publicznych i do równej płacy za tę samą pracę;
Demokracja rozumiana jako rządy większości przy ochronie praw mniejszości – od narodowych i etnicznych przez religijne aż po seksualne;
Wolność, w tym wolność dokonywania życiowych wyborów, swobodnego decydowania o sobie, wolność sumienia i wyznania, wymiany słowa, myśli i informacji;
tolerancja;
Neutralność światopoglądowa państwa postulowana w Konstytucji RP, równe traktowanie wszystkich kościołów i związków wyznaniowych;
Regulacyjna i interwencyjna rola państwa w kluczowych procesach społeczno – gospodarczych, nieograniczona do funkcji „nocnego stróża”, lecz dbającego o miejsca pracy, o zmniejszanie nierówności społecznych, regionalnych itp.; Zasada, iż to rynki mają służyć ludziom, a nie ludzie rynkom;
Utrzymanie społecznego, państwowego charakteru służby zdrowia, edukacji, nauki, kultury, systemu ochrony środowiska;
Progresywny system podatkowy z dużą liczbą progów. Z kryzysu nie można wychodzić kosztem najuboższych; Obrona europejskiego modelu socjalnego.

III
Nie mamy wątpliwości, że lewica jest Polsce potrzebna. Musimy szybciej pozbywać się myślenia, że jesteśmy partią dla partii na rzecz myślenia o partii dla obywateli. W związku z nowymi procesami zachodzącymi w Polsce, Europie i świecie istnieje szereg kwestii wymagających debaty i zbiorowego namysłu.
Co należy uczynić, aby zminimalizować koszty społeczne nieuchronnych reform? Jaki powinien być ich zakres oraz hierarchia? Jaką opozycją powinniśmy być? Czy w sytuacji narastających rozmaitych zagrożeń wysuwać na plan pierwszy elementy współpracy z władzami, czy program twardej opozycji? W jakich sprawach i na ile udzielać poparcia działaniom rządu, a w jakich zdecydowanie się im przeciwstawiać?
Czy mamy opowiadać się za Stanami Zjednoczonymi Europy, jako jedyną drogą stwarzającą Unii Europejskiej szanse partnerskiej rywalizacji w skali globalnej (z USA i Chinami)?
Czy i kiedy Polska powinna wejść do strefy euro? Czy, przy spełnieniu warunków, należy odczekać aż szanse przeważać będą nad ryzykiem?
Jakie reformy rządu lewica powinna popierać, a jakie sama inicjować? Czy powinniśmy opowiedzieć się za stopniowym podnoszeniem wieku emerytalnego? I czy poprzeć odnośną propozycję zawartą w programie koalicji rządzącej?
Jaki powinien być nasz stosunek do Polski Ludowej (czy głównie obrona życiorysów osób wówczas aktywnych, czy też uwypuklanie dorobku tamtego okresu, awansu cywilizacyjnego milionów ludzi, przy ograniczonej nie z naszej woli suwerenności?
Czy, kiedy i w jaki sposób stawiać takie sprawy, jak: likwidacja Senatu, niezbędność uzyskiwania zgody Sejmu (według modelu RFN) na każdorazowe wysyłanie polskich wojsk za granicę, uznanie za jeden z priorytetów wzrost nakładów na edukację i naukę (nawet kosztem środków przeznaczonych na obronę)?
Jakimi metodami walczyć o świeckość państwa? Czy domagać się wyprowadzenia religii ze szkół, czy też czekać spokojnie na efekty procesów laicyzacji i sekularyzacji? Czy dążyć do opodatkowanie (na wzór niemiecki) kościołów i związków wyznaniowych?
Co można zrobić, aby tworzyć nowe miejsca pracy - szczególnie dla młodego pokolenia, a także, by przezwyciężyć głęboki kryzys budownictwa mieszkaniowego oraz zmniejszyć skalę migracji zarobkowej, zwłaszcza osób dobrze wykształconych?
Czy w naszym programie kwestie społeczno-ekonomiczne (sfera bazy) winny brać górę nad postulatami ze sfery nadbudowy? Jak ważne miejsce w naszym programie powinna zajmować problematyka ochrony środowiska? Jak właściwie kojarzyć dobro człowieka i dobro samej przyrody, naszego otoczenia? Co czynić, aby gwarantowana konstytucyjnie kontrola Sejmu nad działalnością Rady Ministrów nie stawała się coraz bardziej iluzoryczna?
Czy w perspektywie pogłębiającego się kryzysu powinniśmy domagać się porozumienia głównych sił politycznych co do kluczowych kierunków polityki?

IV
Chcemy Sojusz Lewicy Demokratycznej uspołecznić. Dać naszym członkom i sympatykom stałe i rzeczywiste poczucie, że mają wpływ na politykę swojej partii i jej parlamentarnej reprezentacji. Na kształt programu, który przyjmie V Kongres, na inicjatywy Klubu Poselskiego SLD i hierarchię spraw, o które będziemy zabiegać. Musimy przedyskutować m.in. następujące problemy:
Co robić, aby wciąż znacząca polska lewica społeczna (minimum 30% obywateli) nie zawodziła się na swej lewicy politycznej? Jakiej chcemy partii i jakiej chcemy lewicy? Co należy zmienić w Sojuszu Lewicy Demokratycznej? Czy należy zmienić system wyłaniania kierownictwa SLD? Czy wewnątrzpartyjne prawybory mają być praktyką stałą czy okazjonalną? Czy istnieje potrzeba wewnątrzpartyjnych referendów i jakich kwestii mogłyby one dotyczyć?
Jak w praktyce realizować przekonanie, że na lewicy wrogów być nie powinno, a różnice zdań - nawet ostre - powinny być siłą napędową formacji? Istnieje konieczność zdecydowanie większego otwarcia się SLD na środowiska lewicy społecznej, politycznej, akademickiej, obyczajowej. W jaki sposób to czynić? Co możemy im zaoferować? W jakich formach?
Polska lewica jest rozdrobniona i skonfliktowana, a przez to słaba. Co powinniśmy robić, by zmienić ten stan rzeczy? Jak integrować lewicę? Jesteśmy przekonani, że nie da się tego zrobić bez Sojuszu Lewicy Demokratycznej ani przeciwko Sojuszowi. Musimy być obecni w tym procesie na miarę naszych niemałych wciąż możliwości organizacyjnych i kadrowych, wyobrażeń i celów;Z różnych stron, także SLD, słychać głosy o potrzebie zorganizowania Okrągłego Stołu Lewicy. Przez kogo i na jakich zasadach powinien być organizowany? Jak powinien wyglądać? Kto powinien przy nim zasiąść? Czego należy po nim oczekiwać i czym powinien się skończyć? Jaką postać organizacyjną powinna mieć zjednoczona lewica? Czy powinna być jedną partią, czy federacją partii i środowisk, ruchem politycznym, jak np. w modelu SLD do 1999 r.? (wtedy nasza partia funkcjonowała jako SdRP); Czy Sojusz Lewicy Demokratycznej jest przygotowany na kryzys? Jak powinniśmy się zachowywać? Jaką przyjąć hierarchię spraw?
Nowy Klub Poselski SLD wystąpił już z projektami ustaw o: podwyższeniu minimalnej płacy, emerytury i renty do 50% tych średnich świadczeń (zgodnie ze standardami Unii), o podwyższeniu progów dochodowych uprawniających do pobierania świadczeń rodzinnych (i ich waloryzacji), o zagwarantowaniu opieki medycznej w placówkach oświatowych, o in vitro. Jakie powinny być kolejne inicjatywy?

*****

W kampanii, która wkrótce się rozpocznie musimy odpowiedzieć zwłaszcza na te pytania. I tylko taka debata, wokół treści a nie personaliów, powinna nas łączyć. Apelujemy do wszystkich Koleżanek i Kolegów, którzy z różnych powodów znaleźli się w ostatnich latach poza Sojuszem:
WRACAJCIE! PUŚĆMY W NIEPAMIĘĆ WSZYSTKIE SWARY I URAZY! POLSKA POTRZEBUJE LEWICY! LEWICA POTRZEBUJE WAS!

Propozycję tej Deklaracji z upoważnienia Zarządu Krajowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej przygotowali:
Tadeusz IWIŃSKI
Jerzy WENDERLICH
Warszawa, 23 listopada 2011 r.



Od: StachG
Do: SLD RM W GDAŃSKU; Centrum Prasowe SLD; Jerzy Wenderlich; Tadeusz Iwinski.
DW: Naczas; Longin Pastusiak.
Temat: Uwagi do deklaracji ideowo-prog
Data: 28 listopada 2011 22:08
Ze względu na brak odpowiedzi ponownie proszę o przyjęcie moich uwag do projektu deklaracji ideowo-programowej przesłanej mi do zaopiniowania. Dołączam również wcześniejszy tekst dotyczący spraw poruszonych w "projekcie"
Stach Głąbiński koło SLD Gdańsk-Wrzeszcz



Od: Tadeusz Iwiński
Do: StachG
Wysłano: 29 listopada 2011 01:20
Temat: Re: Uwagi do projektu deklaracji

Szanowny Kolego, dziękuję za (krytyczne) uwagi. W istocie nie chodzi o deklarację, lecz o tezy do wewnątrzpartyjnej dyskusji po Konwencji Krajowej a PRZED V Kongresem SLD. Bo partia nie może (jak to się głownie teraz dzieje) zajmować się sprawami personalnymi,lecz problemami do rozwiązania. Tak węc,naszym zdaniem, w ciągu niecałych 2 tygodni pozostałych do Konwencji warto wykorzystać ten czas na ulepszenie owych tez, ale raczej nie na ich obalanie. Rzecz w tym,iż w sytuacji chaosu na lewicy (nie stanowi pocieszenia,iż nie tylko w Polsce) nie ma naiwnych,czy banalnych pytań,lecz tyko takie odpowiedzi. Z ukłonami i pozdrowieniami, Tadeusz Iwiński



Od: StachG
Do: Tadeusz Iwiński
Temat: Re: Uwagi do projektu deklaracji
Data: 29 listopada 2011 14:43

Dziękuję za odpowiedź, która - być może - świadczy o tym, że w SLD coś naprawdę zmienia się. Praktyka bowiem wykazuje, że rzadkością jest, by wysoko w hierarchii partyjnej postawiona osoba zawracała sobie głowę opinią zwykłego członka socjaldemokratycznej SLD. Niestety forma i treść odpowiedzi nastrajają pesymistycznie z następujących przyczyn:

Po pierwsze razi jej prywatny charakter. Rozsyłając projekt do licznych organizacji w całym kraju zadał sobie Pan wiele trudu, by ten tekst udostępnić jak największej ilości członków, co sugeruje zgodny ze statutem SLD i założeniami ideowymi socjaldemokracji zamiar podjęcia dyskusji obejmującej całą partię. Cel ten zostaje przekreślony, gdy odpowiedzi na przedstawione tezy nie są podawane do wiadomości wszystkich zainteresowanych podobnie, jak to pozostało utajnione np. w "dyskusji" nad "konstytucją SLD", oraz w przypadku ankiety w kwestii metody "in vitro".

Po drugie - nie "obalam" żadnych tez, a jedynie wykazuję, że dotyczą one kwestii drugorzędnych wobec ustawicznego łamania statutu przez Zarząd Krajowy i skupione przy nim koterie, co zarazem stanowi gwałcenie podstawowych zasad socjaldemokracji.

Po trzecie - nie precyzuje Pan, na czym ma polegać "ulepszenie owych tez". Jeżeli obejmuje ono również dodanie twierdzenia rozszerzającego pole poszukiwania możliwych błędów, należy po prostu zawiadomić wszystkich zainteresowanych, że jeden z dyskutantów domaga się dołączenia do zestawu pytań twierdzenia o tym, iż główną przyczyną słabości SLD jest niezachowanie wymagań statutowych przez ZK. Oczywiście twierdzenie to wprowadza do dyskusji pytanie o sposoby naprawienia wskazanego błędu.

Obawiam się jednak, że - co sugeruje słowo "ulepszenie" - chodzi Panu o zachowanie ograniczonego tezami zakresu zagadnień, o to by nie wymyśleć niczego, co mogłoby zakłócić istniejącym przy Zarządzie Krajowym grupkom koleżeńskim swobodę sprawowania władzy w partii. Na takie traktowanie sprawy wskazuje wspomniany wyżej prywatny charakter korespondencji. Nie wspomina Pan nawet o możliwości włączenia do tez trzech moich propozycji (regulaminy redakcji witryny internetowej oraz Rady Krajowej i ujawnienie spraw dotyczących platform dyskusyjnych), co również wskazuje na bardzo zawężone pojmowanie słowa "ulepszenie".

Nie można też pominąć pokrętnej uwagi o niedomaganiach lewicy poza Polską, gdzie skala problemów jest na tyle mniejsza, że wyklucza to możliwość porównania.

Podsumowując twierdzę, że wszystko wskazuje na Pana udział w haniebnym procederze niedopuszczenia do rzeczywistej dyskusji o naprawie. Wyraźnie "projekt" uzupełnia obfitość wypowiedzi dla prasy i tekstów publikowanych w SLD-owskim Internecie, która ma za zadanie swoją ilością zagłuszyć nieliczne, którym udało się przebić do powszechnej wiedzy, wypowiedzi Cimoszewicza, Reykowskiego i Kalisza wskazujące niezgodnie z interesem aparatu partyjnego na szkodliwość niedemokratycznych, wodzowskich praktyk aparatczyków. Wszystko wskazuje na to, że naprawdę chodzi Panu nie o udział członków w podejmowaniu decyzji, lecz jedynie o to, by mieli złudzenie tego udziału ("dać poczucie").
Stach Głąbiński

Powrót na str. główną



Ad przestrzeganie Statutu[od VII 2012 r. do 2013 r.]

Domagam się, od Przewodniczącego SLD Leszka Millera, od Zarządu Krajowego, oraz od innych osób dysponujących wpływem w aparacie partii, niezwłocznego dopełnienia obowiązków wynikających ze Statutu SLD art. 9 p. 2 pp. a, b, c, d oraz i. W chwili obecnej bowiem my członkowie nie otrzymujemy informacji o dotyczących partii problemach wysuwanych przez członków, rozpatrywanych przez Radę Krajową i Zarząd Krajowy, o wynikach Platformy Pomysłów zainicjowanej przez Sekretarza Generalnego, o postępach pracy KKW, która opinie tej platformy odbiera, o przygotowaniach Kongresu Porozumienia Lewicy i o wielu innych istotnych dla członków zdarzeniach z życia partii, a pytania i prośby o wyjaśnienia kierowane zarówno do władz jak i do uczestniczących w nich poszczególnych osób są z premedytacją ignorowane. Razi w tym niewykorzystanie stron internetowych, oraz biuletynów rozsyłanych przez sieć lub w formie druków, oraz (przecząca treści ww. statutowego artykułu) zupełna obojętność władz wobec (przecież kompromitującego odwołującą się do lewicowości partię!) braku jawnej dyskusji widocznego dla każdego obiektywnego obserwatora. W tej ostatniej kwestii muszę wyjaśnić, że brak ten nie wynika - jak to być może oceniają osoby z zewnątrz - z bierności i niedostatku intelektu członków. Jeżeli bowiem podejmuję próbę uzyskania opinii poza oficjalnymi kanałami informacyjnymi partii, widzę wiele interesujących prezentacji poglądów, które jednak, czy to ze względu na brak u autora pisarskiej rutyny, czy na ich lekceważenie lub nawet tłumienie przez władze partyjne, pozostają w ukryciu, podczas gdy lansowane są typowo PR-owskie, graniczące z demagogią teksty produkowane przez kilka prominentnych osób. Ta niszcząca potencjał intelektualny partii i kompromitująca ją na zewnątrz sytuacja musi ulec zmianie, co bez podporządkowania się władz wspomnianym wymaganiom Statutu jest bardzo trudne.

Załączam treść pytania o wyjaśnienie przysługujące zgodnie ze Statutem i podstawowymi zasadami socjaldemokracji wszystkim członkom partii. Pytanie to bezskutecznie, przedstawiałem (15 lipca 2012 i wielokrotnie powtórzyłem) przewodniczącemu Leszkowi Millerowi i innym zobowiązanym przez Statut SLD do umożliwienia członkom korzystania z przysługujących im uprawnień:

Po raz kolejny proszę o objaśnienie przebiegu uchwalenia obecnie obowiązującego Statutu SLD. W szczególności chodzi mi o uzyskanie odpowiedzi na nast. pytania:
1. Kto i kiedy powołał zespół opracowujący projekt Statutu? Jaki był skład osobowy tego zespołu?
2. Komu i w jaki sposób udostępniono treść projektu przed rozpoczęciem V Kongresu?
3. Kiedy i w jakiej formie udostępniono treść projektu delegatom na Kongres?
4. Ile czasu mieli delegaci na zapoznanie się z treścią i na dyskusję licząc od momentu uzyskania dostępu do tekstu do zamknięcia dyskusji przed głosowaniem?
5. Jak przedstawia się podsumowanie dyskusji?
6. Jaki jest wynik głosowania?

Stach Głąbiński członek koła SLD Gdańsk-Wrzeszcz

Powrót na str. główną